WYNIKI KONKURSU LITERACKIEGO W OKAZJI STULECIA URODZIN PAPIEŻA

Z przyjemnością informujemy, że jury konkursowe zakończyło swoje obrady. Laureatami  tegorocznego konkursu  literackiego zostały następujące osoby:

Kategoria „Praca literacka”:

I miejsce:

  • Agnieszka Kuna, 1P TI
  • Warszawa

II miejsce:

  • Kacper Dudek, 1P TMt
  • Kraków

III miejsce:

  • Krzysztof Twaróg, 1 PTITR
  • Bartłomiej Skrzekut, 1 TE

Wyróżnienie:

  • Karolina Papież, 2 TAKTOR
  • Dariusz Leśniak, 1 TMt

 

Kategoria „Poezja”:

I miejsce:

  • Warszawa, „Miara”

II miejsce:

  • XYZ, „Jeśli chcesz”

Wyróżnienie:

  • KaeR, „Szukaj”
  • PP, „Nie ustępuj”
  • eMeM, „Przedzieraj się”

 

Wszystkim uczestnikom serdecznie dziękujemy i gratulujemy odniesionego sukcesu. Prace, które zajęły pierwsze miejsca zostaną opublikowane na stronie internetowej naszej szkoły. Oficjalne wręczenie nagród planowane jest na wrzesień 2020 r.

Kategoria „Praca literacka” – Agnieszka Kuna, 1P TI

Jaką miarą mierzyć człowieka? Czy mierzyć go miarą sił fizycznych, którymi dysponuje? Czy mierzyć go miarą zmysłów, które umożliwiają mu kontakt z zewnętrznym światem? Czy mierzyć go miarą inteligencji, która sprawdza się poprzez wielorakie testy czy egzaminy? Człowieka trzeba mierzyć miarą serca.

Pobudka, 7:00. Ledwo otworzone oczy automatycznie kierują swoją uwagę na ekran telefonu. Od samego rana widać filmy z celebrytami, trenerami personalnymi i aktorami, zachęcającymi do kupna specyfików, które na pewno pomogą schudnąć i dzięki którym życie stanie się prostsze. Po drodze do szkoły, w centrum miasta widać banery, zachęcające do aplikacji do najlepszego liceum w mieście, gdzie uczęszczać mogą tylko najzdolniejsi. Po ciężkim dniu w radiu słychać głos, namawiający do odwiedzenia strony internetowej, dzięki której można wygrać ogromną sumę pieniędzy.

Czas się nie zatrzymuje, tak samo, jak i świat, w którym żyjemy. Coraz ciężej na moment przystopować i po prostu pomyśleć, rozważyć najróżniejsze życiowe wybory, nawet te najprostsze i najbardziej błahe.

W samym środku tego zgiełku, zamieszania i natłoku wydarzeń znajduje się człowiek.

Obecne życie kręci się od jednego ekranu do drugiego. Z każdej strony jesteśmy bombardowani informacjami, najróżniejszymi rewelacjami, niecierpiącymi zwłoki. Do tego dochodzą ogromna presja i brak czasu, a jakby tego było mało, pojawiają się jeszcze problemy osobiste i życiowe zakręty. Człowiek, istota idealna w swym stworzeniu, stawia codziennie czoła temu wszystkiemu. Kim jest ta istota? Czy właśnie taki plan czekał Adama i Ewę na początku wędrówki po ziemi? Mieli brać udział w wyścigu szczurów, czy jednak zachować siebie samych? Jak odnaleźć się na ścieżce życia?

Internet, mass media, telewizja, a nawet książki przepełnione są ekspertami, znawcami, mędrcami, którzy codziennie niemalże pouczają innych, jak powinni żyć. Ile razy w ciągu dnia można zobaczyć, usłyszeć, że trzeba być najlepszym? Już nie tylko dobrym. Jeśli jesteś jedynie dobry, zawsze znajdzie się ktoś lepszy. Czasem jednak nawet to nie wystarcza. Ich przecież także łatwo zamienić, bo lepszy wcale nie oznacza najlepszy, idealny.

W tej całej gonitwie ciężko jest sobie zadać jednak kilka pytań: Co w dzisiejszych czasach znaczy wyjątkowość? Czy jesteśmy na tyle kompetentni, aby oceniać wartość innych? Z jakiej miary korzystamy? Czy wyzbywając się kolejno wszelkich wad i skaz, zwyczajnie nie tracimy człowieczeństwa? Czy idealność nie oznacza braku rozwoju?

To niezmiernie ważne jak ludzie pokierują swoje życie, jaki charakter ono przybierze, jakie wartości będzie reprezentować. Wielu z nich dąży do pozornych ideałów, jakimi są ich idole z Instagrama czy YouTube’a. Bardziej liczy się to, co ktoś o nich myśli, niż to, jakimi są  osobami, co mają w sercu. Taka postawa to niejednokrotnie zacieranie własnego „ja”, godzenie się na przemijanie wartości, które być może drzemią w człowieku. Naśladowanie pseudo idoli z mediów społecznościowych, którzy jedynie chcą zarobić na naszej naiwności, nie przyniesie przecież ani mądrości, ani żadnej korzyści…

Inteligentni ludzie potrafią oddzielić przysłowiowe ziarno od plew; rozumieją, że większe korzyści przyniesie skupienie się na postaciach, autorytetach, które nic od nas nie chciały, a swoim przykładnym postępowaniem, miłością do bliźniego i życiem świadczyły o dobrym sercu i patriotyzmie. Polska miała to szczęście, że ziemia wadowicka wydała jednego z największych Polaków – Karola Wojtyłę; świętego już na obecne czasy, który mimo upływu lat wciąż żyje w naszych sercach. Papież reprezentował wartości uniwersalne, często wymagające, lecz zawsze wynikające z miłości do bliźniego; bo ciężko wejść w spór z jedną z najpopularniejszych wypowiedzi tego Świętego – „Wymagajcie od siebie, choćby inni od was nie wymagali”. Właśnie dlatego przedstawia się Karola Wojtyłę jako osobę, która tak dobrze rozumiała obecny świat i jego problemy. Świat, który potrzebował renesansu idei wiary w człowieka. W ponurej rzeczywistości, w której narzuca się pewne sztuczne zachowania, pęd, parcie do przyszłości, do pieniądza i sławy, stanął człowiek „z dalekiego kraju”, który tak często przypominał, jak ważna jest każda osoba, bez względu na to, kim jest, z jakiego domu pochodzi i jaki ma kolor skóry. To przecież Jan Paweł II w jednym ze swoich kazań podczas pielgrzymki do Polski powiedział: „Życie ludzkie jest bezcenne, ponieważ jest darem Boga, którego miłość nie ma granic. A kiedy Bóg daje życie, daje je na zawsze”. Papież nie potrzebował od nas niczego w zamian, co więcej: świadczył o tym, że Bóg pragnie tego samego – daje życie na zawsze i nic nie oczekuje.

Jak ważny był człowiek dla Jana Pawła II? Ojciec święty stawiał go w samym centrum. Bez ludzi nie byłoby przecież Kościoła. Karol Wojtyła zawsze świadczył o miłości bliźniego, było to dla niego tak ważne, że w swojej pierwszej encyklice zatytułowanej „Redemptor Hominis”, a więc księdze, która jest najważniejsza dla nowego papieża, bo wskazuje kierunki myśli i działań, zawarł słowa: „Człowiek jest drogą kościoła”.

Troska o człowieka, o jego godność i rozwój były nadrzędnym celem pontyfikatu Jana Pawła II. Wiele czasu poświęcał na podkreślenie wartości kobiety w dziejach świata, kierował słowa do młodych, pokazywał im, jak ważni są i jak powinni dążyć do wytyczonych celów. Pamiętne były słowa wypowiedziane w jakże symbolicznym miejscu, na Westerplatte, właśnie do młodzieży: „Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte. Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować”.

Karol Wojtyła zachęcał do solidarności wszystkich pokoleń wspólnie wierzących w Chrystusa. Papież nie wartościował społeczeństwa, dla niego wszyscy byli równie ważni. Choć szczególnie umiłował swój naród, Polskę, to myślał o całym świecie. Podczas swojej podróży apostolskiej do Ojczyzny w 1979 roku padły słowa, które zmieniły bieg świata. W Warszawie, w obecności tłumu ludzi wygłosił emocjonalne i mocne przemówienie, a słowa „Niech zstąpi duch twój i odnowi oblicze ziemi”, już na zawsze zostały w pamięci wiernych. Miały na celu ożywić wiarę i dodać ludziom otuchy. W Europie splamionej komunizmem nadzieja była czymś najważniejszym – czy bez niej współczesny świat miałby rację bytu? Słowa wypowiedziane w Polsce dały zaczyn do wolności, bo przecież o to głowie Kościoła Katolickiego chodziło – chciał ludzi nieskrępowanych okrucieństwem władzy, realizujących się, mających marzenia, plany, kochających bliźnich.

Papież Jan Paweł II podkreślał także idee dzielenia się z innymi: nawet gdy ktoś jest uboższy, wystarczy biblijny „wdowi grosz”, żeby uszczęśliwić drugiego człowieka. Wymiar egzystencjalny według niego to coś więcej niż ślepe podążanie za światem, któremu bieg nadają rzeczy grzeszne i przyziemne. W 2020 roku, podczas gdy setki tysięcy ludzi traci zdrowie, gdzie niczym stają się pieniądze i stan posiadania, jakże aktualne stają się słowa Ojca Świętego: „Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi”. Wskazanie na to, kim człowiek jest, jak dobrze traktuje innych, okazując szacunek i miłość: to nie są tylko utarte schematy Kościoła Katolickiego oraz Biblii – są to także ważne i unikalne wartości świadczące o człowieku. Właśnie dlatego Karola Wojtyłę nazywa się postacią historyczną, a nie tylko religijną. Nawet niewierzący w Chrystusa odnajdą w jego słowach coś dla siebie. Papież dbał o wszystkich – również niewierzących. Bo przecież człowiek to człowiek. Niezależnie od wszystkiego.

W encyklice „Redemptor Hominis” papież pisał, że „Kościół musi być wciąż na nowo świadomy sytuacji człowieka”. Nie można zapomnieć, że wraz z biegiem świata zmieniają się również ludzie. Przyzwoitym człowiekiem nie trzeba być z powodu wyznawanej religii, ale choćby z samego szacunku lub wychowania. Te słowa to też przestroga dla Kościoła, aby zawsze pamiętał, że człowiek, stworzenie Boskie, jest najważniejszy i najdoskonalszy; potrzebuje tylko właściwego skierowania.

Z kolei w encyklice „Centesimus Annus” nauczał, że „centrum całego dziedzictwa doktrynalnego Kościoła jest człowiek w swej konkretnej rzeczywistości grzesznika i sprawiedliwego”. Kościół jest święty, ustanowiony przez Jezusa, ale jest również narzędziem potrzebnym do zbawienia, drogowskazem dla ludzi błądzących. Któż jak nie Kościół właśnie winien nam wskazywać jak patrzeć na człowieka, jakimi wartościami go mierzyć, jak odnosić się do niego i jak z nim żyć? Analizując nauczanie Jana Pawła II, można zauważyć, że troska o człowieka była dla niego czymś nadrzędnym, swego rodzaju misją. Cierpliwy, ciepły, otwarty wyrozumiały, gdy trzeba było stanowczy. Wydaje się, że takie atrybuty cechują każdego z nas, jednak tak trudno czasem wykrzesać z siebie dobro, a może tak niewiele potrzeba by zostać świętym…

Pobudka, 7:00. Ledwo otworzone oczy kierują swoją uwagę na krzyż wiszący na ścianie. Dzień rozpoczęty od modlitwy, od myśli jak być lepszym tego dnia, co dobrego można zrobić. Rzucone na odchodne słowa „miłego dnia”, znacznie poprawiły humor szykującym się do pracy rodzicom. Po drodze do szkoły starsza pani nie mogła wsiąść do autobusu. Kilkoro młodych ludzi zerwało się do pomocy, a szczęśliwa emerytka podziękowała im z uśmiechem na twarzy. Na chwili pogawędki czas podróży przez centrum miasta minął bardzo szybko. Po ciężkim dniu, podczas powrotu do domu, pochłonięty lekturą dobrej książki wzrok i umysł nawet nie zauważył licznych komercyjnych reklam.

 

 

 

 

Kategoria „Praca literacka” – Warszawa „Odnaleźć źródło”

Życie człowieka jest ciągłą wędrówką, odnajdywaniem swojego miejsca w nieustannie zmieniającym się świecie. Niejednokrotnie człowiek sądzi, że zbliża się do odkrycia prawdy, a dopiero jest u stóp góry, której imię człowieczeństwo. Góry, na której, mimo ogromu przecinających ją szlaków, wciąż można wyznaczać nowe ścieżki. Żaden dotąd człowiek nie przemierzył jej wzdłuż i wszerz. Nikt nie odkrył jej najskrytszych zakamarków. Nikt nie zbadał jej historii oraz genezy. Nikt nie ma pewności, co znajduje się w jej wnętrzu.

Aby dotrzeć na jej szczyt, z którego wypływa źródło poznania, należy piąć się w górę, przedzierać przez liczne zarośla i stawiać czoła wielkim niebezpieczeństwom. Ważne jest to, aby wciąż iść, nie poddawać się. Edward Stachura w swoim wierszu „Wędrówką życie jest człowieka” pisze, że człowiek nie ma pewności, dokąd zmierza. Kroczy zatem przed siebie, stawiając sobie cele, próbując odnaleźć sens ludzkiej egzystencji. Ostatecznie dociera tam, dokąd pozwalają mu iść jego siły.

Jedni docierają na szczyt, inni kończą swoją wędrówkę w połowie góry. Czy niedokończona wędrówka jest zupełnie bezsensowna? Czy taki człowiek nie zasłużył na docenienie? Wielu myśli, że życie na świecie, gdzie nikt nie potrafi go zrozumieć, jest bezcelowe. Jednakże każdy z nas jest potrzebny, każdy musi dzielnie kroczyć przed siebie i dawać światu małą cegiełkę — swoje życie. Wytyczając nowe ścieżki, ułatwiamy także innym odnalezienie drogi życia. Mickiewicz w swoim wierszu „Oda do młodości” pisze:

„I ten szczęśliwy, kto padł wśród zawodu,

Jeżeli poległym ciałem

Dał innym szczebel do sławy grodu”.

Nawet wędrówka tych, którzy nie zdołali osiągnąć szczytu, ma istotny wpływ na ukształtowanie naszej wielkiej góry. Ich wkład ma znaczenie i w przyszłości zostanie zauważony. Życie człowieka nie zawsze jest łatwe i przyjemne. Ścieżka ta bywa stroma i śliska. Jednak to właśnie trudności, które pokonujemy, nadają naszej egzystencji szczególną wartość. Przytoczę tu cytat z książki Rafała Wałęki pt. „dEfekt Lucyfera”:

„…czym byłoby dobro bez zła? Im więcej ciemności na ziemi, tym wiele więcej warte jest światło”

Tylko pokonując trudności, zdołamy osiągnąć nasz cel. Doświadczenia życiowe bywają trudne, a nawet bolesne. Z początku nie jest łatwo zrozumieć sens męki i cierpienia. Z czasem jednak ukazują się ich owoce, a ból znika. Doświadczenia pozostawiają znaczne znamię na naszym sercu. Dzięki temu nie powtarzamy już błędów przeszłości i jesteśmy w stanie podejmować coraz trudniejsze decyzje oraz przyjmować większy ciężar na nasze barki. Im dłużej będziemy wędrować, tym jaśniejszy stanie się cel naszej podróży. Wędrówka przemieni się w pielgrzymstwo, a naszym oczom ukaże się źródło wypływające ze szczytu góry.

 

 

Kategoria „Poezja” – Warszawa „Miara”

Były raz byty cztery całkiem różne

Nad ich wartością, cóż… dumanie próżne

Eksperymenty więc przeprowadzono.

 

Siłę wzdłuż i wszerz badano, mierzono

Niemało potęgą się jej dziwiono.

 

Rozum spytany był prawie o wszystko

Wspomniał, że jakiś wynalazek blisko.

 

Zmysły chwalono za zdolność poznania

Brano go w doświadczeniach do roli grywania

 

Każdy byt w testach wypadł dość pomyślnie

Czwarty test później zrobiono umyślnie

Wyniosłej postaci trzeba w nim było

Mijały godziny, lata, dekady

Przez ziemię przemknęły wielkie gromady

Wiele się zdarzyło

Zmieniły się byty nieco w tym czasie

 

Sile już trochę ubyło na masie

Mała i wątła po kątach się pląta

Ach… marnie wygląda…

 

Rozum pogubił wszystkie pomysły

Brak mu postępów, w skorupę się schował

Zbyt długo pracował…

 

Zawodzić niedawno zaczęły zmysły

Słuch już jest głuchy, a wzrok jak zamglony

Człowiek uśpiony…

 

Lecz serce każdemu dech aż zabrało

Na jego twarzy uśmiech szczery gości

Jest pełne radości.

Ono przez lata wartości zyskało.

 

Nie są to wcale serca czary czy uroki.

Ono nie z ciałem, lecz z duszą związane

Ma cel przed sobą oraz nieba bramę

Nie ogarną go nigdy grobowe pomroki.

 

Gdy czas ostatecznej próby przyszedł wreszcie

Oczom się sędzia dostojny ukazał

Sercu podejść przed siebie nakazał

Zerknąwszy jedynie rzekł “sercem wszyscy mierzcie”.

 

Słów jemu więcej wcale nie było potrzeba

Trzem pierwszym bytom wartości ubyło

Na serce zaś patrzyć – więcej niż miło

Bo wielka to próba – czasu i nieba.

Skip to content